Gringo napisał(a):A ja byłbym za tym, by omawiać wszystko, tak jak jest, ale za to uszczuplić treści - mniej staroci, a więcej informacji ze "świeższych" lat. Bardzo lubię historię II WŚ, ale nie przepadam za barokiem czy np. starożytną Grecją. Chociaż w sumie nie mam na co narzekać - w gimnazjum mieliśmy świetnego nauczyciela, który potrafił ciekawie opowiadać, a teraz, w liceum, uczy nas...jego brat, który wg. mnie tłumaczy równie ciekawie, o ile nie lepiej
. W dodatku ma zdrowe podejście do przedmiotu i nie katuje nas nim, bo wie, że jesteśmy na mat-gerze i nikt matury z historii zdawać nie ma zamiaru. Gorzej, gdy lekcje prowadzi jakiś nudziarz - wtedy jakaś ciekawa książka na kolana, i udawać, że się notuje
.
Kto co lubi, ja tam II WŚ akurat nie znoszę z tego względu ze daty trzeba kuć co do dnia a czasem i godziny, mogę wiedzieć co się mniej wiecej działo i o co chodziło, ale liczby pod wszelką postacią to dla mnie koszmar.
Co do twojego nauczyciela - mając całkiem fajne liceum miałam całkiem sporo nauczycieli z takim podejściem. Akurat polonistka była cudowna i interpretacje utworów wspominam bardzo dobrze. Mieliśmy system że najpierw to ona trochę gadała o okolicznosciach powstania utworu/ autorze / czymśtam innym i myśmy ta wiedzę dopasowywali do tekstu kiedy było trzeba, a część utworów po prostu nam tłumaczyła o co chodzi jak były zbyt zawiłe.
, który wg. mnie tłumaczy równie ciekawie, o ile nie lepiej 
