Rosiczkę kupiłam dokładnie rok temu w Auchanie, na doniczce jest napisane, że to Dionea. Doniczkę wstawiłam do miseczki i podlewałam tylko wodą destylowaną (zawsze w miseczce był kilku centrymetrowy poziom wody). Rosiczka pięknie rosła, pojawiały się kolejne "paszcze" (nie mam pojęcia, jak to fachowo nazwać). Problemy zaczęły się gdzieś w grudniu, kiedy zostawiłam ją pod opiekę cioci, a ciocia nie podlewała przez podnad tydzień... Ziemia była wyschnięta na wiór, rosiczka też wyglądała trochę mizernie, ale zaczęłam podlewać i wszysko było w porządku. Niestety, później zaczęłam ją podlewać zwykłą wodą źródlaną, przyznam się, z lenistwa, bo nie chciało mi się wciąż chodzić po destylowaną... Miałam na głowie dużo obowiązków i całkowicie zaniebdałam rosiczkę (tylko podlewałam, nie patrzyłam nawet, jak wygląda). No i niestety - liście uschły, "paszcze" też - wszystkie, pozostała tylko jedna uschnięta, której zdjęcie wstawiam. Żadnej uschniętej części nie obcinałam. Rosiczki także nigdy nie nazowiłam ani nei przesadzałam. Czy da się jeszcze ją uratować?




