Piszę ten temat w zasadzie po to aby Wam podziękować za pomoc i wsparcie psychiczne jakie otrzymałem ja i moja Żona od osób z portalu i nie mogę tutaj nie napisać tego, że gdyby nie Wy, a przede wszystkim Maleństwo to byłoby mi o wiele trudniej przeżyć a mojej Żonie żyć, miłe jest uczucie gdy człowiek wie, że może na kogoś liczyć. DZIĘKUJĘ WAM ZA TO.
No a teraz wróćmy do roślinek bo tego forum dotyczy a nie moich problemów
Niestety w zasadzie wszystkie moje dzbaneczniki nie przetrzymały mojej choroby i wymarły, pozostały mi tylko ventrata, veitchi i vogelii, a że straciłem pracę to też prędko kolekcji nie odbuduję, więc przez jakiś czas raczej moimi okazami chwalił się nie będę
Od wczoraj nadrabiam zaległości na forum i widzę, że niejednokrotnie był poruszany temat oświetlenia za pomocą żarówek energooszczędnych, no cóż jak wiecie pisałem o tym artykuł kiedyś i przeprowadzałem testy, niestety ze względów wiadomych nie byłem w stanie ich dalej kontynuować. Natomiast mogę podzielić się moimi doświadczeniami podczas używania owych żarówek, pomijam tutaj fakt znaczenia mocy, lumenów i całej teorii z tym związanej, oprę się tylko na czystych faktach ze stosowania tego oświetlenia. A więc przechodząc do stena sprawy takie oświetlenie nadaje się tylko do małej hodowli lub jako dodatkowe do świetlówek liniowych, no chyba że ktoś ich użyje o wiele więcej, to może miałoby to sens tylko na pewno nie pod względem oszczędnościowym po pobór prądu byłby taki sam, lub wyższy niż liniowych, no i tak to się ma sprawa ze świetlówkami energooszczędnymi ...
Jak Bóg da to kiedyś przetestuję dla Was oświetlenie diodowe, tyle, że własnej konstrukcji bo mam na to pomysł, tylko póki co ani na czym testować, ani za co zrobić

