Nie dawno przesadzałam rosiczki, ponieważ było im zbyt ciasno (były święta, wszystko pozamykane więc nie moglam kupić nowych doniczek:( ) tak więc rosiczki (capensisy) wylądowały.... w doniczkach z kapturnicami. Kapturnice mają same tegoroczne liście, więc zdziwiłam się, gdy wczoraj zauważyłam ze każdy liść ma malutki żółty pasek od góry... pierwsza myśl- zabrać rosiczki (mimo, że są tam tylko tymczasowo). Strasznie mi szkoda tych kapturnic, ledwo je odratowałam. Dodam, że jest to najbardziej "pospolita" kapturnica, niestety gatunek wyleciał mi z głowy, kupiona w ubiegłym roku w poznanskim praktikerze:)
Skoro wyrosły nowe cud-liście i prócz przesadzenia rosiczek pozostale warunki dla kapturnic się nie zmieniły i nagle kapturnice zaczęły usychać, to trza przesadzić rosiczki i wszystko powinno wrócic do normy???... ktoś miał podobny przypadek??
