Niedawno zaopatrzyłem się w nasionka rosiczek spatulata i aliciae. Przygotowałem dla nich doniczki (takie duże, podłużne, jak do pelargonii
Minęły ponad 2 tygodnie, a tu ani widu, ani słychu młodych rosiczek. W ogóle nic mi nie wyrosło.
Odnoszę wrażenie, że popełniłem błąd, przykrywając doniczki folią. Ostatnio panowały spore upały, a te "bidoki" leżały w istnej saunie. Widocznie się ugotowały, ale liczę na Wasze inne sugestie.
Postanawiam zatem zasadzić nową "serię" droserek, gdyż zostało mi jeszcze ileś nasionek.I tu pojawia się mój problem, a raczej zapytanie.
Czy ów rosiczki muszą być przykryte folią? Wiem, że chodzi o dużą wilgotność, ale nie chcę popełnić kolejnego błędu, a na upały ostatnio narzekać nie można.
Może macie jakiś sposób na "100%-owe wykiełkowanie?"
Jestem "zdesperowany" i szczerze powiedziawszy chodzę ciągle poddenerwowany przez te rosiczki... Co o tym wszystkim sądzicie? Bardzo liczę na Waszą pomoc.
