Mam wielki problem i muszę coś wykombinować zanim moja hodowla przejdzie do historii... Wystarczyło, żebym na 15 minut wyszła z pokoju. Mój man chciał otworzyć okno (a był po %, bo w domu mieliśmy gości) więc postanowił przestawić kuwety z moimi droserami na biurko... I kuwety szlak trafił.... ponad 3 litry wody na podłodze, 2 rano, obok w pokoju śpiące 1,5 roczne dziecko.... słowem pełna masakra... o mało go nie zabiłam... po oszacowaniu strat- ucierpiał tylko sprzęt na szczęście. Rośliny są ok. I tu pojawia się problem. Jako że mieszkam na zadupiu- tu w ogrodniczym nie można dostać mnożarek a na allegro są akurat nie takie, jakie mi są potrzebne... więc wymyśliłam inne rozwiązanie. Nie mieszczę się już na oknie z moimi kwiatami wobec tego (i przy okazji tych rozwalonych kuwet) postanowiłam, że może kupię mini szklarnię? o taką:
http://allegro.pl/mini-szklarnia-mala-4polki-162cm-hit-za-pol-ceny-i1765187344.html
Będę monitorować wilgotność, bo chciałabym, żeby stały w niej także drosera (wiem, że im lepiej na parapecie ale nie mam miejsca, więc jeśli mają u mnie przeżyć do wiosny (kiedy się przeprwadzę) to może się okazać jedyne rozwiązanie.) Na parapecie zostaną najprawdopodobniej same capensisy- ich do tej szklarni przenosić nie będę... one same tak czy inaczej same zajmują cały parapet, bo jest ich od cho****. Do szklarenki poszły by: muchołówki, rosiczki: regia, aliciae, tokaensis, spatulata, sarracenia flava i purpurea i duży dzbanecznik ventrata, który nadal choruje- wzrost jest zatrzymany a jest spory i mama zawsze przestawia mi go z pokoju do pokoju a to dla niego jest bardzo złe..
Szklarenka będzie stała przed oknem południowym, 2 piętra od dołu, które będą pod oknem będą doświetlane świetlówką... najprawdopodobniej 18w, ale jeszcze nie wiem którą dokladnie.
Jeśli już na upartego chciałabym zrobić tak jak powyżej, to wilgotność musiałabym maksymalnie dochodzić do 70% żeby rosiczki nadal miały kropelki, tak?
