Witam, otóż mam taki dylemat wszystkie swoje rośliny zimowane (muchołówki, kapturnice i binaty) trzymałem w jednakowych warunkach, siedziały sobie na strychu gdzie był naturalny dostęp do światła południowy-zachód, temperatura oscylowała w granicach 5*C więc miały moim zdanie idealnie bo tak też wyglądały no poza faktem braku dodatkowego doświetlania ale teraz gdy przyszły mrozy temperatura w miejscu gdzie zimowałem rośliny zrobiła się tragiczna tzn -7*C i nie martwię się tu kapturnicami bo wiem że to wytrwałe sztuki dylemat mam z muchołówkami a w szczególności kilka D. binata młodych red a reszta niestety nie powiem co to jest za odmiana binat bo nikt nie potrafi ich zidentyfikować bo lubią być raz dwudzielną a raz wielodzielną a najczęściej trzy dzielną odmianą
Od tego przymrozku padła cała nadziemna część muchołówek i wszystkich binat a jest ich 9. Dlatego też przeniosłem je do parteru gdzie panują teraz temperatury około 7*C ale z gorszym oświetleniem bez możliwości doświetlania. Wszystkie te rośliny zimuję od połowy listopada.
I tu pytanie czy tym rosiczkom można już kończyć zimowanie bo wiem że ogólnie D. binata potrzebuje lżejszego traktowania podczas okresu zimowego ale czy krótszego? bo mogę je wstawić z resztą moich tropikalnych parapetowców w ciepełko z doświetlaniem kwestia czy warto czy lepiej zostawić je z muchołówkami i kapturnicami do naturalnego wybudzania?