Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Forum dotyczące wszystkich roślin owadożernych. Jeśli twój temat dotyczy większej ilości grup roślin niż jedna, to tu jest na niego miejsce!

Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 26 cze 2010 16:24

Odkąd uprawa roślin owadożernych i zainteresowanie nimi rośnie, coraz więcej osób decyduje się na ich poszukiwania w naturalnym środowisku. Jest to super sprawa: móc zobaczyć rosiczki, tłustosze czy inne owadożery rosnące w naturze. Nie muszę dodawać, że swoim wyglądem najczęściej deklasują one zupełnie rośliny przez nas uprawiane. Ich siedliska obfitują w wiele innych, ciekawych i chronionych gatunków. Można je sobie pooglądać, zrobić zdjęcia, i podziwiać:)

Obrazek

Obrazek

Niestety, od pewnego czasu dociera - zapewne nie tylko do mnie - coraz więcej sygnałów świadczących o tym, że istnieje także inny rodzaj działań "entuzjastów" roślin owadożernych. Nie mówimy tutaj już o naturalnych i pozostałych antropogenicznych zagrożeniach ich siedlisk. Skupimy się także konkretnie na owadożerach.

Obrazek

Obrazek

Jakieś 2 lata temu pojawiła się na CPUK oferta pewnego polaka. Nie będziemy tu operować nickami, temat ten nie ma na celu piętnowania jakichś konkretnych osób, a jedynie ukazanie pewnych złych zachowań. W.w. oferta zawierała pozycję: D.rotundifolia {Dolnośląskie, Poland}. W ofercie zamieszczanej na allegro i polskim forum nie można było jej już u tego człowieka odnaleźć. Nie wnikamy już, czy rośliny przeznaczone na sprzedaż były "na bieżąco" pobierane ze środowiska (najbardziej prawdopodobna wersja) czy też została ona namnożona w uprawie z pojedynczej rośliny. Wydało mi się to jednak odosobnionym przypadkiem i nie zająłem się tym szerzej.

Obrazek

Niestety, w ostatnim czasie kolejni hodowcy zaskakują w ten sam sposób. O ile pobranie nasion czy nawet pojedynczej rośliny byłoby jeszcze w pewnym stopniu do zrozumienia, to z naturalnego środowiska pobierane są całe kępy roślin wraz ze sphagnum. Łącznie dowiedziałem się o około 20-30 roślinach pobranych z naturalnego środowiska tylko w tym roku, przez osoby z obu for. Jest to czynione w sposób rabunkowy, bez jakiegokolwiek nawet pojęcia czy dana populacja nie ucierpi wskutek takiego postępowania. Wyrywane są również całe kępy mchów Sphagnum. O ile lekko "oskubana" kępka torfowca szybko się zregeneruje, to wyrwanie całej kępy powoduje długotrwały ubytek.

Martwi mnie że problem znany dotychczas głównie z zagranicy, gdzie wykopywano dzbaneczniki i inne rośliny pojawił się również w Polsce. Co więcej, wraz z coraz większą popularnością owadożerów w kraju, zjawisko zdaje się przybierać na sile. Osoby te jednak ostro się bronią. Piszą o konieczności ochrony tych roślin poprzez ich uprawę, podczas gdy są one dostępne w sprzedaży i można je nabyć w sposób legalny.
Kod: Zaznacz cały
xxxxx 15:40:15
ale to nie jest spowodowane wynoszeniem roslin

xxxxx 15:40:21
tylko np. tym, ze się tereny osusza

xxxxx 15:42:39
i zaloze się, ze u kolegow rosna lepiej niz w naturze

 xxxxx 16:09:24
poza tym inna sprawa: lepiej, kiedy rosliny sa w hodowli czy w naturze, gdzie ich  siedlisko nie jset pewne?

xxxxx 16:10:05
a moim zdaniem przetrwac na dluzsza mete moga tylko u hodowcow


Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Co możemy zrobić? Przede wszystkim jestem za kontrolą ofert sprzedaży na forum roślin owadożernych, które występują w Polsce. Sprzedający powinien podać źródło pochodzenia roślin. A może jestem tylko przewrażliwiony, roślin tych jest dużo i nie ma się o co martwić? Jestem ciekaw zdania forumowiczów, zapraszam do dyskusji.
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 19:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 26 cze 2010 16:37

co zrobić. przede wszystkim pietnowac te pojedyńcze osoby i solidarnie odmówić handlu z nimi (moze nawet david z bp dałby sie w to wtegować), w skrajnych przypadkach nawet donosić na policję (wysoka grzywna), bo niestety ale ochrona torfowisk i rezerwatów przyrody w polscy kuleje i szybko sie to nie zmieni.
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 14:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez jan » 26 cze 2010 16:44

równie dobrze można mówić:
"Ukradłem samochód bo właściciel kompletnie nie umie o niego zadbać i ten samochód po 10 latach byłby w tragicznym stanie. Tak jest lepiej!"

Dla mnie tak zwane "lepsze dobro" jest tylko próbą wytłumaczenia kradzieży roślin z naturalnego środowiska. Ot polska świadomość do rzeczy: "póki mnie nie złapią to będę kradł".
Z mojego punktu widzenia rośliny trzeba (z naciskiem na TRZEBA) zostawiać w naturalnym środowisku. Tylko tam są w stanie mnożyć się a sama natura bierze opieke nad procesem pozostawiania najsilniejszych jednostek a tym samym umacniania gatunku na przyszłe lata. Przenoszenie ich do naszych domów (o wyrywaniu Sphagnum już nie wspomnę, totalna głupota) mija się z celem. Na dodatek można dostać nasiona tych roślin (wspomnianej D.rotundifolia czy podobnych) od wielu hodowców na świecie.
Jeśli ktoś nie jest cierpliwy na tyle by hodować z nasion, może kupić rośliny, jest teraz wiele miejsc sprzedających te rośliny.
Jeśli coś tłumaczyłoby wyrywanie ich w naturze to tylko że miałoby się z tego jakieś pieniądze. A to pozwala mi oceniać takie osoby jedynie jako głupie / niepoważne.

Jeśli już uważają, że trzeba je rozmnażać w inny sposób niż naturalny, proszę bardzo - jest wiele laboratoriów zajmujących się rozmnażaniem in vitro, wtedy można pobrać trochę nasion z natury, rozmnażać in vitro a następnie dokonać reintrodukcji czy poszerzenia występowania gatunku w naturze.
"Nie proś, tylko zdobywaj. Postępuj tak a twe marzenia się spełnią"
Avatar użytkownika
jan
 
Dołączył(a): 01 sie 2007 16:59
Lokalizacja: Za Tobą

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 26 cze 2010 16:51

wypowiedx tego kolesia w ogóle pominełam, bo to niedouk. hodowlane rośliny sa o wiele słabsze i przeważnie o bardzo niskim zróżnicowaniu genetycznym, krzyżowane przeważnie nie tyle by wzmcnić ich odporność ile uzyskac je okazalsze. po za tym jest takie pojęcie jak ochrona róznorodności biologicznej, a owa różnorodnosć tyczy sie przedewszystkim organizmów występujących w naturze gdyz to one tworzą siedliska itd oraz moga byc ważnym czynnikiem w danym ekosystemie i wyprowadzenie go może spowodować rozpad ekosystemu etc, itp itd
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 14:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 26 cze 2010 16:58

Zastanawiam się jednak co by należało w tej ochronie zmienić. Nierealne jest ich pilnowanie. Wydaje mi się że należy trochę wyraźniej zarysować problem na forum. I w jaki sposób otaczać "opieką" torfowiska w naszej okolicy? W czechach krytykowane jest bardzo towarzystwo "Darwiniana". Oskarża się ich o zniszczenie jednego z ostatnich siedlisk P.bohemica. Tłustosze owszem rosną tam dalej, ale ludzie z tego towarzystwa "w celu umożliwienia tłustoszom przetrwania" wykopali rowy melioracyjne, koszą tam trawę i przesadzają tłustosze z miejsca na miejsce... nie jest to chyba odpowiedni kierunek działań. Ponadto pobierali stamtąd materiał roślinny, również na sprzedaż - namnażali P.bohemica metodą in-vitro. Co więcej(!) pobierali młode rośliny, trzymali je w domach i po osiągnięciu dojrzałości wsadzali z powrotem.

Dodam jeszcze zdjęcia roślin wyrwanych z torfowisk.

Obrazek

Jak widać, niektóre profesjonalnie posadzone:
Obrazek

I zdjęcia dzieła Darwiniany:
http://www.cpukforum.com/forum/index.ph ... l=bohemica
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 19:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 26 cze 2010 17:15

hmm, owo stoważyszenie jest wd mnie rąbnięte. ingeruja w naturalny ekosystem niscząc inne rzadkie rośliny, negatywnie wpływajac na genetyke samych tłustoszy i zubożają w nie same srodowisko (po za tym ochrona siedlisk i ekosystemów stoi wyżej niż ochrona gatunkowa). to są ekowandale. rozumiem pobieranie niewielkiej ilosci nasion do hodowli invitro, banków nasion i genów, lecz tym zajmuja sie odpowiednie władze. tamtejsze środowisko to poprostu banda niedouczonych jełopów.
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 14:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez jan » 26 cze 2010 17:25

nie poradzisz, przykładowo polaków od dziecka uczymy by omijali prawo dopóki nie naprzykrzą sobie biedy. na fanatyków którym do rozumu z reguły też nie przemówisz też nie ma rady, bo jedyne co do nich dociera to walnięcie mocno w twarz i krzyknięcie "ogarnij sie wreszcie!". To że przymykamy oko na różnego rodzaju nieposzanowanie prawa później się odbija, nie tylko na nas ale też na owadożerach jak widać. Co MOŻEMY robić, to rozmnażać rośliny i rozdawać je w miare możliwości. dopóki rośliny będą oznaczać pieniądze czy uznanie "z powodu posiadania", ciężko o jakąs poprawe.
"Nie proś, tylko zdobywaj. Postępuj tak a twe marzenia się spełnią"
Avatar użytkownika
jan
 
Dołączył(a): 01 sie 2007 16:59
Lokalizacja: Za Tobą

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 26 cze 2010 17:28

Mnie dziwi własnie to że nie są to rośliny budzące jakieś szczególne "pożądanie" wśród hodowców, nie przedstawiają też większej wartości rynkowej (chyba?)
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 19:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 26 cze 2010 17:37

co to tej organizacji to oni tak robią w pierdzielniętym przekonaniu słusznosci swojego postępowania. tak jak u nas ekolodzy próbują wszedzie wtykać opakowania papierowe zamiast polimerowych mimo że przy produkcji papieru jest wytważene znacznie wiecej niebezpiecznego syfu zarówno ciekłego jak i lotnego no i fakt, ze dla sporej ilości polimerów jest opracowana już metoda bezpiecznego spalania z odzyskiem energii.

a co do naszych owadożerów ogólnie to nie stanowią one kosztownych okazów, ale jeżeli targasz je z natury i w ciągu roku sprzedasz z 50 po piec złoty? 250 w kieszeni. a za granice np do USA można i za drożej bo u nich to rosiczka egzotyczna.
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 14:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 26 cze 2010 17:39

Do USA akurat wysyłać za bardzo roślin nie można ale rzeczywiście jeśli kilka ich na CPUK sprzedał to mógł zarobić. Nie pamiętam dokładnie ceny ale chyba 4-5 funtów
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 19:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 26 cze 2010 17:43

czyli w za około 12-15 zł sztuka o ile nie wiecej (nie oriebntuje sie w kursach ale chyba funt jest 3-4 razy droższy od złotego nie? no to przyrobił). trzeba tu i na r-o było podać jego nick, dane i majla + zaapelowac do forumowiczów by zerwali z nim handel + wstawic mu opisa tam gdzie sprzedawał, ze to są rośliny skradzione z natury.
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 14:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 26 cze 2010 17:45

Na dzień dzisiejszy on tą ofertę wycofał:) zobaczymy jak będzie w przyszłości. Jeśli sytuacja się powtórzy, pomyślimy coś.
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 19:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez Cephalotus » 26 cze 2010 19:48

Temat ciekawy, zaiste. Z racji tego, iż mam pewne doświadczenia, to myślę, że powinienem się w temacie wypowiedzieć. Z góry wszystkich wrażliwych przepraszam za długość, ale temat istotny i myślę, że należy go wyczerpać.

Zacznę od tego, że: „Nie muszę dodawać, że swoim wyglądem najczęściej deklasują one zupełnie rośliny przez nas uprawiane.”; ja bym się akurat tutaj może nie zgodził. Jeszcze może poza P. alpina, cała reszta roślin, które posiadam wyglądają lepiej jak w naturze, wszystko zależy od umiejętności hodowcy i znania ich potrzeb. Zgodzę się bezsprzecznie, że o wiele ładniej wyglądają w naturze, dzięki całokształtowi otoczenia.

Zgodnie z prawem pobieranie, przechowywanie jakichkolwiek fragmentów gatunków chronionych, niepochodzących z legalnej hodowli jest zabronione. Ogólnie nawet nie można przechowywać ptasich pór, jeżeli pochodzą od gatunków chronionych. Myślę, że w pierwszej kolejności powinno się potępiać pobieranie roślin z natury w celu ich sprzedaży. Taki proceder ja już bardzo dawno temu zauważyłem na CPUK, czego przez kolejne 4 lata, jak mi potem powiedziano, cała kadra administracyjna nie zauważyła. Wstyd! Nie mogę komuś zezwolić na pobranie nasion rosiczki gdyż jest to złamanie prawa, ale nie będę takiej osoby piętnował, jak weźmie sobie roślinę/nasiona wyłącznie do uprawy. Choć między innymi chciałem rozpowszechnić rodzime gatunki roślin owadożernych, w celu wysycenia rynku. Myślałem, że z polskimi rosiczkami nie ma problemu, bo już brakowało chętnych na nie.

Co do zniszczenia populacji. Akurat ma doświadczenie, którego zapewne nikt inny nie posiada, toteż choć myślę, ze argument raczej był zmyślony, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć jego zasadność. U mnie w okolicy rosła genialna populacja D. rotundifolia, na wilgotnych piachach. Rosiczki rosły (tak jak mówię, tak było) w postaci gęstego dywanu. Miałem wiele próśb o przysłanie trochę, w końcu ich było tam tak wiele, ale odmówiłem. Przyznam z bólem, że trochę tej decyzji żałowałem, bo jeszcze tego samego lata, cała populacja zginęła z racji ogromnej suszy. Stanowisko nie było typowe i stabilne. Od przynajmniej 5 lat ta populacja nigdy się nie odtworzyła do stanu pierwotnego, gdyż nie było wystarczająco długiego ciągu mokrych lat. Co się trochę odtworzyła z nasion, to przychodziło suche lato i na powrót wszystko ginęło. Ogólnie wolałbym dać to komuś z możliwościami do przydomowego torfowiska, niż patrzyć jak znowu będą usychały setki rosiczek. Jednak nie wolno mi, prawo mi za brania, choć bądźmy szczerzy, prawo się o nie nie troszczy wcale.

Zgadzam się z Panią Obywatelką, że najlepszym sposobem ukrócenia procederu sprzedaży roślin nielegalnie pozyskanych z natury, jest w razie takiego podejrzenia odmówienie zakupu. Sprawa jest prosta, ale wielu widząc takie oferty i to nie tylko odnośnie roślin owadożernych, i tak je kupią. Ostatnio miałem podobną sytuację na forum Przyroda. Użytkownik mimo podejrzeń pochodzenia roślin z natury, z racji tego, iż były to ciekawe gatunku, z wielką radością je kupił i się tym pochwalił. No cóż, ja proponowałem zaniechać zakupu, gdyż to napędza biznes, ale na tym tylko mogłem zaprzestać.

Teraz natomiast się z Panią Obywatelką nie zgodzę. Kto tak twierdzi, że rośliny hodowane są gorzej jakości genetycznej? Z mojej wiedzy wynika, że akurat rosiczki w znakomitej ilości produkują nasiona z samozapylenia. Nie wiem jak tłustosze, ale ja kich nie zapylam, chyba, że ich własnym pyłkiem i też są żywotne, wielkie, dorodne, świetnie kiełkują. Odbiegając lekko od tematu, wszystkie storczyki pochodzenia atlantyckiego rozmnażają się w Polsce tylko I WYŁĄCZNIE przez samozapylenie, gdyż nie występują u nas ich naturalni zapylacze. Żyją sobie u nas od dziesiątek, a raczej setek lat w ten sposób i jakoś nie widać, aby postępowała jakaś degradacja genetyczna. W hodowli, myślę, że może być wręcz przeciwnie. Jeżeli jeszcze jest oddany hodowca, to zapyla rośliny krzyżowo. Ja tak czynię Se storczykami, czasami z P. alpina… Proszę, wyprowadzenie gatunki z ekosystemu nie spowoduje jego załamania, chyba, że ktoś mówi o wyrwaniu całego torfowca z torfowiska, czy wycięciu całych drzew w lesie, albo wyrwanie wszelkich traw na łące. No bez przesady!

Moof, ciekawe jest co piszesz o P. bohemica. Akurat te poczynania tak jakoś wzajemnie się z wykluczają. Jak się coś robi dla natury, to nie po to, aby wykopać na sprzedaż. Rozumiem, skosić łąkę, a potem w ramach „zapłaty” wziąć sobie roślinkę czy parę nasion i z tego namnożyć rośliny do sprzedaży, ale żeby wykopywać na sprzedaż, to już nie ładnie. Bo się nie sprzedaje nic własnego!

I ja znowu do Pani Obywatelki. O jakim zubażaniu genetycznym piszesz? Chyba coś do tej genetyki zbyt poważnie podchodzisz. Najważniejsze myślę jest to, że nie wprowadzają tam roślin z innych populacji, skoro dana ma swoje geny i oni je tam utrwalają. Ochrona naturalnych stanowisk zawsze ma na celu jakieś priorytetowe gatunki. Nie można chronić łąkę dla dwóch odmiennych gatunków np. lubiących cień i lubiących słońce. Zawsze wybiera się gatunek priorytetowy, względnie grupę o podobnych wymaganiach, a inne odsuwa się na bok. Ci Czesi skupili się na P. bohemica i pod ich katem pielęgnują miejsce. A w Pieninach to co jest. Rozmnażają niepylaka Apollo i wypuszczają na wolność. Bez tego dawno by wyginął. Nikt tego nie tępi, może napiszesz do nich list, że Ci się takie działania nie podobają, a gatunek zgodnie z naturą ma sobie wyginąć…

Myślę, że na tym etapie dam już sobie spokój i tak napisałem tyle, że nie wiem kto to w ogóle przeczyta. Moje ogólne wrażenie o tematach tego typu jest: „nie no fajnie, że ktoś w ogóle zwraca na to uwagę, ale na gadaniu się skończy”. Niestety, tak będzie, widziałem to nie raz, nie dwa, i to w kwestii (nie ubliżając żadnemu gatunkowi) o wiele rzadszych gatunków w naszym kraju. Każdy wyładuje swoje emocje i poczuje się lepiej. Jestem zdania, że jak coś zmieniać, to najlepiej zacząć od siebie! Czyli oferty podejrzane/nielegalne ganić, nielegalnego nie kupować, a w miarę możliwości dbać i chronić to, co cenne w najbliższej okolicy, przy okazji edukować wszystkich napotkanych na swojej drodze.
Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski

Fotki owadożerów
Moje zdjęcia
Cephalotus
 
Dołączył(a): 23 sie 2007 22:24
Lokalizacja: Żary

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez szamanka » 26 cze 2010 19:57

Co do kondycji roslin w hodowli i naturze - natura prowadzi ostrą selekcję, słabeusze zginą, a przezyje może 1/100 najsilniejszych. W doniczce kiedy kupujesz 10 nasion chuchasz i dmuchasz zeby ci wszystkie urosły. Siłą rzeczy będa słabsze, selekcja jest zerowa i odpadna tylko te niezdolne egzystowac nawet w cieplarnianych warunkach.
Proszę nie pisac do mnie na pw i gg pytań czy mam na sprzedaż rośliny, będę miała i będę chciała sprzedać to wystawię na forum.
Avatar użytkownika
szamanka
Administratorka
 
Dołączył(a): 08 sie 2007 15:31

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 26 cze 2010 20:19

cephalotusie, co do genetyki - wystarczy jedna roślina z atypowym genem odpornosci nie raz by ocalić cały gatunek - przykładem moze byc kukurydza, która w usa niszczył grzyb sprowadzony bodajże z azji, i ocaliło ja kilkanaście dziko żyjacych osobników z genem przypadkowo wykształconej odporności na niego. natura jako, ze ma nieco większy staz w mieszaniu w genach jest póki co w tym lepsza od człowieka, który bardzo często chcac dobrze spierdzila bardzo wiele rzeczy. i chociaż populacje np owadożerów z danego miejsca maja w większej mierze geny niemal identyczne i wśród nich zdazaja sie róznego rodzaju wybiegi wywołane np: własnie suszą. hodujac w doniczce rośline dbasz w 100% o jej potrzeby (a przynajmniej sie starasz) etc... w naturze z wykle maja one scieżke zdrowia w suktek czego jest selekcja i przezywaja osobniki najsilniejsze. niestety w hodowlach (za wyjątkiem nielicznych hodowlii invitro majacych za cel zwiekszenie puli genowej gatunku etc ale to zykle zabawa organizacji eko-rzadowych etc) bardzo zadko stara sie wyłonienie hardcorów. i możesz płakać nad ginącymi w twojej okolicy rosiczkami, lecz musisz jednoczesnie pamietać, ze owe niesprzyjajace im warunki na dłuzką mete (o ile ktoś nie przyjdzie i nie zniszczy w ogóle tego siedliska) moga wyłonic osobniki odporne na susze które w dalszy etapie moga stac sie remedium na wysuchanie torfowisk i skolonizować wszelkiego rodzaju nie nazbyt suche srodowiska o minimalnej zawartości azotu i substancji organicznej. co do jednej nieszczesliwej populacji jest to moze aż nad wyrost gadane, lecz w aspekcie globalnym chyba rozumiesz. gdyby hodowcom zalezało przedewszystkim na wykształceniu roślin odpornych o dużej zdolnosci dostosowania sie do niesprzyjajacych warunków mielibyśmy juz np: muchołówke mogacą rosnać w półcieniu. to ze zapylasz rośliny własnym pyłkiem i masz je w doniczce ładne jest g.... warte w aspekcie biologicznym. cóz z tego że chodowcy bedamieli śliczniutkie roślineczki, jak np juz w naturze by wigineły a tych hodoelanych nie dałoby sie już introdukować z powodu zbyt ałej zmiennosci genetycznej wewnątrz gatunku, a co zatym idzie niewielkiej zdolności przystosowawczej. podobny problem jest obecnie z gepardami (wiem, to nie rośliny ale przykład dobry). kiedys ten gatunek musiała mocno przedtrzebić jakas horoba i róznorodność genetyczna wsród nich jest tak znikoma, ze wystarczy jedno zjadliwsze choróbsko i wszystkie padną (dlatego jest program który ma nacelu próbe większego ich zróznicowania)

a co do ograniczania procederu targania roslin z natury miałam na myśli tylko odmowy ich kupna, lecz odmowy takim osobom jakiegokolwiek handlu, równiez sprzedaży im roślin owadożernych. może nie podziałałoby to nazbyt na te osoby zajmujące sie wyłącznie ich sprzedaza, lecz miłośnicy hodujacy owadożery i chcacy sobie tylko w ten durny sposób przyrobić odczułyby to jak cholera.
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 14:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Następna strona

Powrót do Ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości