Z tym ile kto wydobywa i co jest dobre należy traktować jako ciekawostka. Hmm.. przynajmniej ja nigdy nie spotkałam się na sprawdzianach z pytaniem "co jest dobre na".
jeśli chce się rozwiązać krzyżówkę, czy zagrać w konkursach, teleturniejach, trzeba mieć coś w głowie
Znaczna większość ma związek z przygotowaniem do testu gimnazjalnego (żeby potem móc wybrać szkołe jak najlepszą), a potem do matury (aby potem pójść na studia)
A co do gimnazjum to powinno zostać tak jak jest bo to bardzo ważny okres wyboru chociaż program nauczania należało by trochę zredukować żeby nauczyciele nie musieli pędzić z materiałem.
Gringo napisał(a):Ale ja się spotkałem z pytaniem "ile ton rudy czegoś ple, ple, ple". I jak to traktować jak ciekawostka, jak nauczycielka bez przerwy "NIE UMIESZ TEGO? TO JEST WYMAGANE DO EGZAMINU! NIE UCZYCIE SIĘ!" A sprawdziany z mapy oczywiście były, tylko że ile? Raz na kilka miesięcy, wszystkie kontynenty + Polska. I w dodatku nie uczyliśmy się tego na lekcji, tylko dostawaliśmy spis rzeczy do wykucia w domu.
Gringo napisał(a):Aha, czyli poświęcam prawie 12 lat swojego życia (później moge naprawdę wybrać, czego chcę się uczyć) na naukę głównie po to, by umiec rozwiązać krzyżówkę/zagrać w konkursach?


w Anglii czy Holandii zostawiaja ksiazki w szkole
Ludzie wezcie noscie to, a potem to wszystko odrabiac w domu.. Ja siedzialem od 16 do 21 przy lekjach. 1 minuty wolnego czasu dla siebie nawet nie bylo czasami. Wejsc do domu, obiad i lekcje.. Potem kolacja, chwila telewizji czy kompa i spac. I tak w kolko..
. A na komputer zazwyczaj mam w roku szkolnym czas tylko w piątek wieczorem, w reszcie przypadków tylko do celów naukowych (a przecież nie kupowałem komputera po to, by się uczyć, tylko m. in. na nim grać
. Bo podtrzymywanie się samą satysfakcją wystarcza może w podstawówce.P.S. Nie miałbym nic przeciwko takiej nauce, ale tylko wtedy, gdyby za dobre wyniki płacili (gotówką, nie uśmiechem i podaniem ręki na koniec roku ). Wtedy byłaby przynajmniej motywacja . Bo podtrzymywanie się samą satysfakcją wystarcza może w podstawówce.
Trzeba być kretynem, żeby nie umieć: wypełnić poprawnie podstawowego formularza PIT-37 ( zwłąszcza, że są do tego konkretne instrukcje, nie wspominając o odpowiednim oprogramowaniu), posługiwać się atlasem, czy mapą samochodową.
Jeśli masz skończone 18 lat to nie dotyczy Ciebie obowiązek szkolny. Mozesz sobie odpuścić szkołę i zająć się pracąza pieniądze, które to zmotywują Cię do wzmożonego wysiłku.
, ale od gimnazjum życzyłbym sobie większej motywacji do spędzania całych dni na nauce i chodzenia w stresie niż satysfakcja, a na koniec roku książka za 20 zł w nagrodę za "dobre wyniki".Niestety na poziomie podstawowym (2 godz./tydz.) nauka języka obcego to prowizorka. Władze oświatowe mają sięczym chwalić, jak to młodzież uczy się języków.
Jak nie placa? U mnie w szkole, kolega z lawki za najlepszego absolwenta 6 klas dostal 500zl do dyspozycji... To samo jest u nas w 3 gim. A w 3 liceum dostaje sie 1000zl... No ale to dostaje tylko jedna osoba..

bo chyba wiecie, że trzeba mieć średnią 7,5
i nagrodą jest tylko marne 100 zł
Zły byłem, że szok
Jeszcze mój brat miał taką książkę Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości