Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Forum dotyczące wszystkich roślin owadożernych. Jeśli twój temat dotyczy większej ilości grup roślin niż jedna, to tu jest na niego miejsce!

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 28 cze 2010 10:16

W pewnych wypadkach wykopywanie owadożerów rzeczywiście wydaje się uzasadnione. Jednak np. te wykopane rotunfifolie ze zdjęć pochodzą z rezerwatu:)
Mam do Was takie pytanie. Trochę wrócimy do tej darwiniany - co sądzicie o reintrodukowaniu jakichś gatunków owadożerów do środowiska? Działaniach takich jak np. niszczenie wierzby energetycznej, która zasiała się na torfowisku? Co można/ warto zrobić, a czego nie?
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 22:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez szamanka » 28 cze 2010 10:40

Niszczenie gatunków inwazyjnych jest obecnie już norma w ochronie przyrody, o tej wierzbie nie słyszałam jeszcze, ale ponoć zurawina wielkoowocowa sprawia duże kłopoty na torfowiskach.

Reintrodukcja tak, ale z sensem. I nie mylic z introdukowaniem obcych gatunków u nas, np muchołówek czy kapturnic, one potrafia być naprawdę groźne dla naszej rodzimej flory na siedliskach które im pasują.
Proszę nie pisac do mnie na pw i gg pytań czy mam na sprzedaż rośliny, będę miała i będę chciała sprzedać to wystawię na forum.
Avatar użytkownika
szamanka
Administratorka
 
Dołączył(a): 08 sie 2007 18:31

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 28 cze 2010 13:39

zgadzam sie z szami ^_^, po za tym wkraczanie nieodpowiednich gatunków na nie ich siedliska jest przedewszystkim 'zasługą' człowieka czy to świadomą czy nie. tyczy sie to zarówno wewnątrzkrajowtch zawleczeń, czy wprowadzania w ogóle jakiegoś neofitu (gatunku obcego, bardzo często z innego kontynentu lub środowiska izolowanego od naszego). obecnie mamy spory problem z dębami czerwonym i purpurowym, nawłocia kanadyjską, robinia akacjopodobną et i w tych wypadkach jest konieczna ochrona czynna w postaci ich tępienia ogólnego lub z miejsc gdzie nie powinny być (robinia akacjopodobna jest ekonimicznie zbyt korzystna zeby usunąc ją całkowicie z kraju ze wzgledu np: na użytki pszczele, więc tutaj wypadałoby tylko pilnować by sie nie rozsiewała - można to załatwić wypasami kuz/owiec, które przepadaja za siewkami i młodymi drzewkami tej rośliny).

reintrodukcja (czyli wtegowywanie gatunków wymarłych do ich pierwotnego srodowiska) to przede wszystkim z sensem, jak rzecze szami. żeby nie tyrać na darmo. np: w usa próbuje się ciągle reintrodukcji jakies kruka pustynnego, mimo iż wcześniej wprowadzono gatunek obcy w postaci jakiegoś ptaka drapieżnego (kondor hawajski lub coś podobnego - nie pamiętam już), który bidnego kruka wybijał - nikt na to nie wpadł by wcześniej na pomysł wytępienia ptasiego najeźdzcy. a jak już spróbowano toi zrobić to kretyni z ligii obrony praw zwierząt zaczeli protestować ( na kruka widać im juz zabrakło współczucia)
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 17:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 28 cze 2010 14:51

Wierzba energetyczna jest problemem na jednym z torfowisk jakie znam, zarasta je. Próbowano je ciąć, wyrywać - nic to nie daje... można jedynie w jednym miejscu je utrzymać.

A tutaj inny dowód na to, że nasz rośliny zostały wprowadzine do handlu - tej lokacji jednak nie znałem.

Obrazek

Roślina zawędrowała aż do Brazylii.
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 22:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez Hubu » 16 lip 2010 00:19

Chciałem powiedzieć więcej, ale jak czytam dalej okazuje się, że już wyczerpaliście większość tego co miałbym do powiedzenia. Trochę powtórzę, co już napisane i trochę dodam.

Z tego, na co w ogóle mamy jakikolwiek wpływ zdecydowanie najgorsi są szabrownicy kradnący rośliny na handel. Też uważam, że najlepsze, co możemy zrobić to wysycać rynek rodzimymi gatunkami i ograniczyć handel z podejrzanymi osobami. Ale żeby to ograniczenie działało to informacja, że jakaś konkretna osoba kradnie rosiczki/torfowiec z natury musi być łatwo dostępna. Tu przydałby się jakiś przyklejony temat gdzie takie osoby można by "wytknąć palcem" (nawet nie tylko takie, ale też zwyczajnie niesolidne w handlu).
Jak wygląda sprawa wysycenia rynku? Według mnie rotundifolia jest już bardzo rozpowszechniona, a intermedia depcze jej po piętach. Natomiast anglica, obovata i tłustosze to ciągle rarytasy. Rotundifolia jest rzeczywiście bardzo płodna – sam mogę oddać nasiona z tego roku. Możemy nawet zrobić coś w rodzaju „łańcuszka” – na zasadzie „dostaniesz rosiczkę pod warunkiem, że później też rozdasz ją X osobom”.
Proponuję też zabezpieczać wysyłane rośliny, które sprzedajemy torfowcem z własnej hodowli. Nie dość, że świetnie zabezpiecza przed wyschnięciem i zgnieceniem to pozwala komuś założyć własną hodowlę mchu i być może uratuje jakiś leśny mech?

Inna sprawa to osoby zbierające rośliny do swojej własnej hodowli. Nie popieram tego z wyjątkiem sytuacji gdzie zabierając rośliny z ich naturalnego środowiska ratujemy je (zwycięstwo rozsądku nad tym co każe prawo). Sam mam pływacza zwyczajnego „z natury”. W pewnym popularnym w Bydgoszczy miejscu pływacze dosłownie zarastają powierzchnię wody na sztucznie utworzonych jeziorkach. Kiedyś widziałem jak oczyszczali te stawki. Stosy różnych roślin leżały na brzegu i zasychały, a wśród nich pływacze. Wybrałem te jeszcze żywe i wrzuciłem do siebie do oczka.
Nie popieram pobrania roślin czy nasion jeśli nic im nie grozi nawet jeśli taka osoba później rozliczy się z sumieniem i odda kilka roślin naturze, Jeśli taka populacja byłaby nieliczna to zabierając jedną roślinę wyrządzi większą szkodę niż po paru latach może naprawić oddając kilka.
Rotundifolię i intermedię można kupić już od 3zł – zdecydowanie taniej niż zalać buty za 200 kradnąc je z torfowiska.

Kolejna sprawa to nieodpowiednie osoby w nieodpowiednim miejscu. Kilka razy znalazłem puszki po piwie na środku torfowiska. Lubię zwiedzać torfowiska, Widziałem kilkanaście torfowisk ale nie zostawiam tam śmieci i jedyne co wynoszę to kleszcze (ostatnio 2 ;) ). Jak najbardziej jestem za odwiedzaniem takiego miejsca, żeby zobaczyć owadożery w naturze, zrobić parę zdjęć itd. Jednak jeśli ktoś chce się wybrać w takie miejsce to niech to będzie osoba umiejąca się w takim miejscu odpowiednio zachować, z odpowiednim poziomem kultury osobistej i najlepiej jakąś wiedzą dzięki, której nie zniszczy czegoś nieświadomie. Niedopuszczalne jest „darcie ryja”, to dom dzikich zwierząt często też zagrożonych. Należy to miejsce podziwiać, a nie niszczyć. To nie miejsce na rozbijanie namiotu i palenie ogniska (niby miejsce podmokłe, ale podczas suszy świetnie się pali – palacze uważajcie ;) ).
Przed udaniem się na torfowisko wypadałoby dowiedzieć się, co na nim możemy spotkać. Jakie rośliny chronione itp. Nie chcemy chyba zadeptać jakiejś zagrożonej rośliny szukając rosiczek? Dobrze też nauczyć się chodzić po torfowcu. Stąpamy „z góry” nie ciągniemy nogami po mchu!!! Przygnieciony torfowiec może się zapaść na kilkanaście cm ale wystarczy 30 min i ślady znikają. Jeśli ciągniemy nogi po mchu porozrywamy go. Nie należy wchodzić na wyjątkowo mokre części z długim torfowcem – ten przewraca się w śladach po stopach i już tak łatwo nie wraca na swoje miejsce. Trzeba też uważać na trzęsawiskach (miejsce gdzie powierzchnia wyraźnie faluje pod stopami). Oznacza to, że pod nami jest cienki kożuch z roślin, a pod nim woda lub rzadka zawiesina szczątków (szczególna ostrożność na ple otaczającym jeziorka!!). Jeśli to się zarwie wpadniecie pod wodę i nie znajdziecie już wyjścia – lepiej wpaść pod lód (ja naprawdę nie żartuję!).
Nie wyjdziecie z torfowiska na sucho - często przemoczeni, oblepieni robactwem, pokaleczeni i bez litra krwi, który wychlały komary. Mam nadzieję, że zniechęciłem kilka nieodpowiednich osób? ;)

moof napisał(a):No ja właśnie nie wiem co teraz robić. Czy dzielić się informacjami o miejscach, gdzie rosną owadożery?.


Uważam, że nie możemy podawać publicznie gdzie dokładnie znaleźć owadożery (jeśli już to nie każdemu i tylko na osobności). W Internecie nie trudno spotkać idiotę. Tak jak jest teraz jest całkiem nieźle. Torfowiska przedstawiane są jako przepiękne miejsca, które warto chronić i mało, kto wie gdzie są, a żeby się dowiedzieć musi się trochę wysilić. Lepiej niech tak zostanie. Sam rzadko podaję lokalizacje i tylko osobie, która jakoś udowodni mi, że jest niegroźna. „Napaleniec z gimnazjum” co chce pozrywać sobie rosiczki zniechęci się jak będzie musiał się wysilić.

Kwestia aktywnego „ratowania” siedlisk owadożów. Przede wszystkim na własną rękę odpada. Chociaż zwinięcie jakiejś inwazyjnej rośliny chyba byłoby legalne? Osobiście jeszcze nie spotkałem kapturnicy purpurowej u nas, żurawiny wielkoowocowej też. Widziałem za to jak z roku na rok zniknęło sporo ciekawych gatunków torfowca na torfowisku zarastanym przez trzcinę (to nie roślina inwazyjna, ale moim zdaniem podobnie groźna jak te wierzby). I co gdyby wyciąć te trzcinę samemu? Ktoś pewnie by powiedział, że to samowolna ingerencja jak tych Czechów (chociaż kto wie, może dobrze zrobili)? Na szczęście dla chcącego nic trudnego, czasami w parkach narodowych itp. szukają wolontariuszy do pomocy (np. mieszkańcy Gdańska i okolic mogą wiosną legalnie pomóc w wycinaniu trzciny zarastającej słonawy, na których rośnie masa rzadkich storczyków i tłustosz pospolity). Niestety decyzję o podjęciu jakichkolwiek działań powinniśmy zostawić osobom do tego wyznaczonym i mieć nadzieję, że robią, co do nich należy.
Avatar użytkownika
Hubu
 
Dołączył(a): 05 lis 2008 23:40

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 16 lip 2010 00:40

likwidacja wiekszości gatunków inwazyjnych po za małymi wyjątkami (salvinia pływająca) jest całkowicie legalna nawet na własna reke. ba np: w przypadku raka amerykańskiego gdybys po schwytaniu go chciał ponownie wypuścić do rzeki mogłbys dostac mandat. ale nie dostaniesz bo u nas władze to wszystko mają w przestrzeni miedzypośladkowej.
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 17:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez cefars » 16 lip 2010 17:53

Kradzież rosiczek z torfowiska i handel nimi to nic, w porównaniu do tego co chcą zrobić władze z torfowiskiem, koło którego mieszkam.
Otóż są już plany budowy wieży obserwacyjnej w miejscu gdzie żyją setki tysięcy rosiczek okrągłolistnych- ma to przyciągnąć wielu turystów (przez co rosiczki będą stale deptane).
Ponadto wybudowano już most biegnący przez bagna (od ścieżki leśnej- prowadzący do jeszcze nie powstałej wieży), dostosowany do niepełnosprawnych. Ten most ma jakieś 100- 150 metrów, więc widać jaka to będzie inwestycja, a dokładniej degradacja środowiska.
Dodam jeszcze że to torfowisko znajduje się na terenie rezerwatu- pomyśleć że władze na takie rzeczy pozwalają!!
Załącznik padalec 009.jpg nie jest już dostępny
Załącznik padalec 001.jpg nie jest już dostępny
padalec 009.jpg
te zakreskowane pola to miejsca występowania rosiczek, na których ma powstać ta wieża...
padalec 009.jpg (49.99 KiB) Przeglądane 325 razy
padalec 001.jpg
tu wspomniany most prowadzący do kopuły gdzie znajdują się rosiczki oraz przyszła wieża
padalec 001.jpg (53.35 KiB) Przeglądane 325 razy
padalec 002.jpg
widać koniec- wzniesienie na kopułę, gdzie są rosiczki
padalec 002.jpg (58.21 KiB) Przeglądane 325 razy
padalec 008.jpg
padalec 008.jpg (47.27 KiB) Przeglądane 325 razy
padalec 004.jpg
oto one- niedługo zastąpi to miejsce kawał betonu
padalec 004.jpg (55.18 KiB) Przeglądane 325 razy
padalec 005.jpg
w oddali tyle ich jest wszędzie...
padalec 005.jpg (67.37 KiB) Przeglądane 325 razy
padalec 007.jpg
pomyśleć ile ich wyginie z tego miejsca...
padalec 007.jpg (38.42 KiB) Przeglądane 325 razy
Avatar użytkownika
cefars
 
Dołączył(a): 05 wrz 2009 23:15
Lokalizacja: Nowy Targ

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 16 lip 2010 18:14

Te rosiczki rosną tylko w tym miejscu torfowiska, gdzie powstanie wieża?
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 22:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez cefars » 16 lip 2010 18:30

jest zaznaczone na piątym zdjęciu od góry (czerwonym kolorem), gdzie mniej więcej ma być ta wieża. Rosiczki występują na jednej drugiej powierzchni tej kopuły (widać na mapce, ogromny obszar- na oko kilka hektarów), lecz choć wieża stosunkowo mało miejsca zajmie, to przez to ludzie będą się tam teraz kręcić i zdeptają masę rosiczek, a jest od nich gęsto.
Avatar użytkownika
cefars
 
Dołączył(a): 05 wrz 2009 23:15
Lokalizacja: Nowy Targ

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez moof » 16 lip 2010 18:58

Nie powinno być tak źle, jeśli to nie jest jakaś mała populacja. Jest to rezerwat więc może nie będą tego niszczyć.
Avatar użytkownika
moof
Redaktor
 
Dołączył(a): 02 sie 2007 22:18

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez ObywatelkaKostnicy » 16 lip 2010 20:48

teoretycznie obowiazuje zasada,ze w rezerwacie bez zezwolenia z ścieżki zleźć nie można, niestety sie u nas tego nie pilnuje
"Jak długo trwa minuta, zależy od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz."
"Człowiek, który uśmiecha się, gdy sprawy idą źle, myśli o człowieku, na którego można zwalić winę"
Avatar użytkownika
ObywatelkaKostnicy
 
Dołączył(a): 01 sie 2009 17:45
Lokalizacja: siemianowice śląskie, Polska

Re: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]

Postprzez Cephalotus » 27 lip 2010 12:53

Pietruszko, a mnie to wcale nie dziwi. Co to nikt nie pamięta sprawy Rospudy? Gdyby nie ewenement na skalę światową, to byłaby tam właśnie obwodnica budowana. Znam nie takie rzeczy. Widocznie torfowisko jest jakąś atrakcją turystyczną na tyle dużą, że opłaca się tam wybudować wierzę widokową. A ta kładka na której ktoś się płaszczy, to na pewno pierwotnie zasłoniła trochę roślin. Jednak albo się nie robi żadnego dojścia do takiego miejsca i nic się nie niszczy, albo się jakieś zrobi i coś ucierpi, proste. Nie wierzę, aby nagle ktoś przesadzał te rośliny. Pójdą pod beton jak piszesz, pod drewno i tyle ich widzieli.

Myślę, że akurat schodzenie ze ścieżek w rezerwatach to jest chyba najmniejsze zło.
Pozdrawiam,
Krzysztof Ciesielski

Fotki owadożerów
Moje zdjęcia
Cephalotus
 
Dołączył(a): 24 sie 2007 01:24
Lokalizacja: Żary

Poprzednia strona

Powrót do Ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron