Nabyłem muchołówkę w Poznańskiej Palmiarni pod koniec czerwca tego roku. Podczas zakupu sprzedawca polecił mi "nawóz do roślin owadożernych" ( a jako, że wtedy byłem pałką to go kupiłem. Później dopiero znalazłem informacje że nawozy to samo zło). Nawozu użyłem kilka razy (1 nakrętka wlana na podstawek razem z wodą) ale na roślince nie zrobiło to większego wrażenia. Później pojechałem na wakacje, gdzie zabrałem ze sobą muchołówkę. Po dwóch tygodniach pobytu nad morzem i powrocie do domu Dionea wyglądała dobrze. Następnie na początku lipca musiałem znów wyjechać na 2 tygodnie z tą różnicą że nie mogłem zabrać podopiecznej ze sobą. Zostawiłem ją bratu tłumacząc jak wygląda dbanie o nią. po powrocie roślinka była strasznie zmarnowana, została jej jedna pułapka w dodatku brązowa. Mieszkam w bloku i nie posiadam najlepszego dla rośliny południowego okna, także rano muchołówka jest na parapecie wschodnim, a około 13 przenoszę ją na balkon (zachód). Podlewam ją wodą destylowaną (około 0.5 cm na podstawku) a mimo wszystko nie wygląda żeby miało się poprawiać. Ostatnio zaczęła puszczać nową pułapkę która po 1 dniu wyrastania zczerniała. Teraz czas na moje teorie dlaczego się zmarniała:
1) Za dużo wody
2) Za mało światła
3) Za dużo wody i za mało światła
Co o tym sądzicie? Co robię źle? Sam nie mam już pomysłów, mówię do niej czytam jej książki, puszczam Mozarta...i nic
Kiedyś: http://picasaweb.google.pl/lh/photo/guY ... directlink || http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Hwe ... directlink
Obecnie: http://picasaweb.google.pl/lh/photo/zeT ... directlink ( poucinałem uschnięte czarne liście z pułapkami)

... wszystko byłoby pięknie i ładnie, gdyby po tygodniu nie zgnił 
