
Robal trochę rozpłaszczony, bo z braku aparatu wsadziłem go do skanera zamkniętego między dwoma kawałkami przejrzystej folii, dodatkowo na jednym ze skanów podziałka milimetrowa dla porównania wielkości. Uprzedzając ewentualne pytanie - nie mogę wstawić foto o większej rozdzielczości, bo to już jest maksymalna jaką mogę osiągnąć na moim skanerze.
Tak czy inaczej wracając do problemu - to paskudztwo obsiadło znaczną część roślin w domu i najwyraźniej wysysa z nich soki. Pojawiły się znikąd, w przeciągu paru dni. Czy ktoś z Was wie jak z tym walczyć i co to w ogóle może być? Dodatkowo powiem, że te owady upodobały sobie łodygi capensisów, liście muchołówki, kiwi, figi, cytrusów, a np. hibiskusa i kapturnice zostawiły w spokoju, mimo że stoją tuż obok.
Z góry dzięki za pomoc!

