Sory za głupie pytanie, ale w sumie naszła mnie taka refleksja, że nigdy nie przesadzałem żadnych roślin, a większości moich zimujących owadożerów trzeba będzie wymienić doniczki na większe na wiosnę - i nie chciałbym ich wszystkich potracić w wyniku np. nieumiejętnego posadzenia w nowym podłożu.
Przesadzał, a właściwie też rozsadzał, będę muchołówkę i kapturnice. Moje pytanie dotyczy stosowanych przez was technik sadzenia do nowych doniczek. Czy pozostawiacie korzenie w dotychczasowym podłożu, umieszczając roślinę razem ze starym podłożem w nowej doniczce i braki dopełniacie nowym podłożem? A może dokładnie czyścicie korzenie ze starego podłoża i umieszczacie w całkowicie nowym? A jeśli to drugie, to czy lepiej najpierw umieścić roślinę w doniczce i obsypać korzenie podłożem (żeby od razu były w podłożu rozmieszczone równomiernie), czy też może napełniacie doniczkę podłożem, robicie w nim dziurę i w niej umieszczacie roślinę, a korzenie później same się rozrastają?

