Przeczytałem Rozmnażanie wegetatywne Muchołówki amerykańskiej i wiem już, że nie ma sensu bawić się nasionami bo a) będą strasznie wolno rosły; b) roślina z nich może urosnąć "dzika". Ale nurtuje mnie tu pytanie: który z wymienionych w temacie 2ch sposobów zapewnia szybszy wzrost roślinki po tym jak "wykiełkuje"? Jako, że moje muchołówki pędu kwiatowego nie wypuściły a chce je odrobinę rozmnożyć przygotowałem parę dni temu sadzonki liściowe i zastanawiam jakiej prędkości wzrostu mogę się spodziewać jeśli uda mi się je w ten sposób rozmnożyć.
Pytam dlatego by wiedzieć na przyszłość, która z tych metod jest najszybsza jeśli brać pod uwagę późniejsze tempo wzrostu i rozwoju rośliny (czytaj- czy warto dać pędowi podrosnąć i przerobić go na sadzonki; czy odrazu ciachać i nie obciążać roślinki nawet w stopniu minimalnym).
P.S. Wiem, że trochę późno je próbuję rozmnożyć, ale jeśli będą małe itp. to planuję ich nie zimować- nie zaszkodzi 2-3 miesięcznym maluchom ominięcie 1nego zimowania prawda?

